4 stycznia '12r.
To jedyne miejsce w okolicy, gdzie można bezpiecznie zwodować łodzie – mówią o tamie w Brzuminie ratownicy wodni. Tymczasem drogowcy zakazali na nią wjeżdżać.
O nowych znakach, które nie pozwalają wjeżdżać na tamy wiślane w Górze Kalwarii (tzw. wojskową) oraz Brzuminie dowiedzieliśmy się od naszych Czytelników z listu nadesłanego na skrzynkę Waszego
Sygnału. Sprawą zainteresował nas również Mirosław Mleczak, który od lat działa w Wodnym Ochotniczym Pogotowiu Ratunkowym. – Przez 40 lat jeździliśmy do Brzumina, jak i wielu ludzi, którzy mają łódki, i żadnych znaków nie było. Na tej tamie, w porozumieniu z nami, Zarząd Dróg Wodnych utwardził miejsce, gdzie można bezpiecznie zwodować i wyciągnąć łódkę. I na dobrą sprawę nie ma innego dogodnego miejsca na brzegu Wisły w powiecie piaseczyńskim, gdzie byłoby to możliwe – twierdzi pan Mirosław.
Dariusz Rytko, radny i członek WOPR, przedstawia sytuację nieco inaczej. – Łodzie ratunkowe, naszą czy OSP, można jeszcze opuścić na wodę w porcie w Górze Kalwarii, choć jest to niewygodne i ryzykowne. Ale gdybyśmy musieli dotrzeć z portu do Brzumina, gdzie latem przebywa najwięcej osób, zajęłoby nam to pół godziny – przekonuje.
To nie deptak dla turystów
Czyim pomysłem są znaki? – Nic na ten temat nie wiem – zarzeka się Dorota Winiarska z piaseczyńskiego oddziału Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych, który zajmuje się konserwacją wałów wiślanych. Kompletnie zaskoczyliśmy też Ireneusza Getkę z Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej odpowiedzialnego m.in. za stan ostróg na Wiśle w naszej okolicy. – Tam zawsze stały znaki zakazujące ruchu, teraz może po prostu zostały odnowione, prawdopodobnie przez Mazowiecki Zarząd Dróg Wojewódzkich, który zawiaduje drogą dojazdową do tam – domyśla się i dodaje: – Tak naprawdę te budowle nie powinny służyć jako deptak dla turystów czy parking samochodowy, bo powstały do celów strategicznych.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że ostrogę w Brzuminie niszczyły też zbłąkane, doprowadzone tu przez GPS tiry. Stąd drogowcy postawili szlabany, które uniemożliwiają wjazd ciężarówkom.
Sołtys prosiła o znaki, ale inne
Jednak o znakach nic nie wiedział również Stanisław Pawlak, dyrektor rejonu MZDW w Otwocku. – Nie był to mój pomysł, nie wiem, kto postawił znaki bez naszej zgody – powiedział podczas pierwszej rozmowy telefonicznej z Gorakalwaria.net. Potem prostował, że to dzieło jego podwładnych. – Zakaz ruchu i bariera na tej drodze były usunięte w czasie działań przeciwpowodziowych. Znak potwierdza stan, który obowiązywał od zawsze – tłumaczy.
Co najmniej zdziwiona tym, co zrobił MZWD, jest Ewa Łysiak, sołtys sołectwa Brzumin, Ostrówik, Kępa Radwankowska i Borki. – Prosiliśmy Zarząd Dróg o ustawienie znaków, które zapewniłyby bezpieczeństwo na skrzyżowaniu przy wyjeździe z tamy w Brzuminie. Auta szybko zjeżdżające ze wzniesienia powodowały zagrożenie, a osoby jadące od strony Borek nie miały dostatecznej widoczności. Zamiast wskazywanych przez nas znaków, bez niczyjej zgody, MZDW zrobił, co zrobił, odpisując, że znaki, o jakie prosiliśmy, „kolidowałyby z ruchem drogowym”. To absurd – komentuje pani sołtys.
Po naszej interwencji radny Rytko zainteresował sprawą Urząd Miasta i Gminy, na miejsce pojechał wiceburmistrz Marek Rutowicz. Ma on wystosować pismo do MZDW o likwidację barier i znaków. – Tak nie może zostać – bulwersuje się rajca. – Tama w Brzuminie to dla wielu mieszkańców naszej gminy miejsce wypoczynku, a dla służb ratunkowych często centrum kryzysowe na wypadek powodzi – wskazuje.
(pc)