16 grudnia '11r.
– To nie do pomyślenia, że za każdym razem, kiedy zachoruje dziecko, drżę o to, czy dostanę w przychodni numerek – pisze zbulwersowana „Milkana”. – Dążymy do zwiększenia liczby lekarzy – zapewnia szef przychodni.
Wczoraj na redakcyjną skrzynkę otrzymaliśmy pełen emocji list mieszkanki Góry Kalwarii o wiele znaczącym tytule „Masakra w ośrodku zdrowia”.
– Jestem mamą 4-latka, który ostatniej nocy obudził się z płaczem i bólem ucha – pisze kobieta. – Podałam mu środki przeciwzapalne i przeciwbólowe i zawczasu nastawiłam budzik na godzinę 6:50, ponieważ od 7:00 odbierane są telefony w ośrodku zdrowia. Punkt 7:00, tak jak chyba całe miasto, przypuściłam atak. Niestety, jak się okazało, do 7:46 nie było możliwości dodzwonienia się do rejestracji, telefon wciąż był zajęty, a kiedy wreszcie udało mi się uzyskać to upragnione połączenie, uzyskałam informację, że numerków dawno już nie ma.
Ledwie się trzymały na nóżkach
– Powiedzcie mi proszę – kontynuuje Milkana – dlaczego w naszym zapyziałym mieście ludzie muszą stać od 5:00 rano pod przychodnią, marznąć, żeby dostać numerek do lekarza. Dlaczego, kiedy wiadomo, że jest okres jesienno-zimowy i dużo dzieci choruje, rano przyjmuje tylko jeden pediatra? Oczywiście udało mi się porozmawiać z lekarzem i uprosić, żeby przyjął moje dziecko w „tak zwanym międzyczasie”, ale przy mnie w trakcie czekania przyjechały jeszcze przynajmniej dwie osoby, które musiały prosić lekarza, żeby je przyjął, w tym matka z dwójką malutkich dzieci, które miały po 40 stopni gorączki i ledwie się trzymały na nóżkach. Przyjechała z dziećmi do ośrodka i musiała prosić lekarza, żeby ją przyjął w międzyczasie, bo nie było numerków. Nasze miasto się rozrasta, buduje się coraz więcej osiedli i domków jednorodzinnych, więc i ludzi przybywa. To naprawdę nie do pomyślenia, żeby za każdym razem, kiedy dziecko zachoruje, drżeć o to, czy uda się dostać numerek do pediatry, wstawać o 5 rano i pędzić pod drzwi przychodni w nadziei, że uda się dopchać do okienka. Czy naprawdę nie da się z tym nic zrobić? To jest paranoja! Za każdym razem jest tak samo, nic się w tym temacie nie zmienia. Co z tego, że mamy nowy, piękny i większy ośrodek zdrowia, kiedy gros ludzi zwyczajnie nie może z niego korzystać, bo nie dostało zakichanego numerka!!!
Musimy pamiętać o potrzebach wszystkich
O odniesienie się do treści listu zwróciliśmy się do dyrektora SPZOZ w Górze Kalwarii, Marka Kowalczyka. Publikujemy ją bez skrótów.
„Ubolewam, że skargi i wnioski naszych Pacjentów są przekazywane w pierwszej kolejności do mediów z pominięciem interwencji u dyrektora SP ZOZ. Nadmieniam, że od kilku miesięcy zarezerwowałem czas na skargi i postulaty Pacjentów w poniedziałki w godz. 14 – 15, i stosowna informacja jest na tablicy ogłoszeń.
Jednocześnie na uruchamianej za kilkanaście dni naszej nowej stronie internetowej będzie też formularz kontaktowy dla Pacjentów.
Chciałbym, aby funkcjonowanie naszej placówki było możliwe najlepsze na miarę możliwości aktualnego systemu ochrony zdrowia. Jednak problem rejestracji telefonicznej nie dotyczy tylko »naszego zapyziałego miasta« (jak pisze Państwa czytelniczka), ale jest też problemem okolicznych publicznych placówek i Warszawy.
Chcąc chociaż w części udostępnić dostępność rejestracji poza zgłoszeniem osobistym, kilka miesięcy temu zakupiliśmy połączenia ISDN, które nadal nie rozwiązują problemu. W pierwszych dniach 2012 r. planujemy wprowadzić rejestrację internetową adresowaną głównie dla młodych ludzi z ograniczeniami czasowymi. Ta forma rejestrowania będzie funkcjonowała początkowo w ograniczonej formie, bo musimy także pamiętać o ludziach starszych, którzy nie mają dostępu do internetu. Miałem też postulat pacjenta, by zlikwidować rejestrację telefoniczną, „bo to utrudnia zapisanie się osobiście do lekarza”. Ilu pacjentów, tyle poglądów, my musimy pamiętać o potrzebach wszystkich.
Lekarze także chorują
Odnosząc się do zarzutów Państwa czytelniczki, informuję, że przykładowo w czwartek (8 grudnia) przyjęto telefonicznie 19 rejestracji do pediatrów, w piątek 20... Stąd nie dziwi zajętość telefonu, a nie jesteśmy w stanie zatrudnić jeszcze jednej osoby do rejestrowania telefonicznego. Przyjmowanie przez jednego pediatrę wynika z kolei z nieprzewidywalnych zdarzeń losowych naszych lekarzy, którzy także chorują i nagle wypadają z grafika przyjęć.
Dodatkowe zatrudnienie lekarzy też staje się niemożliwe z powodu braku większej liczby gabinetów lekarskich. W naszej pozornie dużej przychodni wszystkie gabinety pediatryczne i POZ są wykorzystane do maksimum. Problem sygnalizowałem Komisji Oświaty, Zdrowia, Kultury i Sportu rady miejskiej. Mam zapewnienie pomocy władz miasta w rozwiązaniu tego problemu.
Rozumiejąc potrzeby naszych małych Pacjentów, wspólnie z kierownikiem przychodni, Panią dr Wieniawską podjęliśmy dzisiaj decyzje o zmniejszeniu ilości godzin pracy lekarzy w Poradni Dzieci Zdrowych z jednoczesnym zwiększeniem o ten czas przyjmowania dzieci chorych w okresie zwiększonej zachorowalności.
Od zaraz tylko takie posunięcie organizacyjne jest możliwe, nad innymi będziemy pracować z chwilą zwiększenia bazy lokalowej.
Mam nadzieję, że rodzice małych pacjentów także zauważają, że niektórzy nasi pediatrzy kończą pracę w przychodni po godz. 20, by dopomóc w nagłych zachorowaniach dzieci.
Jednocześnie prosimy o wyrozumiałość i przepraszamy za niedogodności” – kończy pan dyrektor.
(pc)