21 lipca '10r.
Klientom nie podoba się traktowanie ich jak potencjalnych złodziei w marketach w naszym mieście. – Musimy jakoś zabezpieczyć się przed osobami, które kradną na bezczelnego – mówią właściciele sklepów.
Na skrzynkę Waszego
Sygnału otrzymaliśmy list od Oburzonej Byłej Klientki Iwony, w którym czytamy: „Od pewnego czasu w większych sklepach spożywczych w Górze Kalwarii ma miejsce niepokojąca tendencja do traktowania wszystkich klientów sklepu jako potencjalnych złodziei. Osoby obsługujące stoiska mięsne w sklepach podpisują metki cyfrą odzwierciedlającą ilość zakupionych przez klienta produktów, co jest sprawdzane przy kasie - ilość zakupionych produktów musi się zgadzać. Owszem, jest to pewien sposób kontroli przed kradzieżą, ale jest również traktowaniem wszystkich klientów jako potencjalnych złodziei. Nie podobało mi się takie traktowanie, gdy robiłam zakupy w markecie Ga-Ga, więc zrezygnowałam z zakupów tam na rzecz marketu VIVO przy ul. Kalwaryjskiej. Niestety, po niespełna dwóch miesiącach sytuacja dotknęła również tego sklepu. O zgrozo. Ja!!! Złodziej!!! Czy takie ma być traktowanie wszystkich mieszkańców robiących zakupy w tych marketach. Przecież dzięki nam oni się utrzymują. Czy rzeczywiście mamy pójść wszyscy gęsiego do Biedronki?

Złodziejstwo jest w narodzie
- Uczciwych należałoby przeprosić. Ale niestety, jest złodziejstwo w narodzie – komentuje oburzenie naszej czytelniczki Jacek Gliński, właściciel sklepu przy ul. Kalwaryjskiej i współwłaściciel supermarketu Ga-Ga. Przyznaje przy tym: Od jakiegoś czasu w moim sklepie oznakowywania cyframi artykułów z działu mięsnego się nie praktykuje. Wycofałem się z tego, bo to było nieprzyjemne, choć nikt z klientów uwagi mi nie zwrócił – mówi.
W supermarkecie Ga–Ga paczuszki w wędlinami też od jakiegoś czasu nie są opisywane. – Ale może wrócimy do tego, gdy jesienią zwiększy się ruch w sklepie – przyznaje kierowniczka marketu.
Sposób na zabezpieczanie się przed kradzieżą wędlin i mięsa sklepikarze z Góry Kalwarii przejęli od dużej sieci handlowej. Bo monitoring nie wystarczy. – Ci, co kradną, są bardzo sprytni – przyznaje pani Bożena, kierowniczka sklepów Vivo przy ul. Kalwaryjskiej i Pijarskiej. Nie rozumie, dlaczego ktoś czuje się urażony tym, że ekspedientka z działu mięsnego napisze długopisem na metce trójkę czy czwórkę. – Uczciwi nie powinni tego zauważyć, a przed kradnącymi na bezczelnego każdy sklep jakoś stara się zabezpieczyć. Bo to potężny problem – przekonuje.
Nikogo nie chcemy urazić
Jak zapewnia nas kierowniczka supermarketu Ga-Ga, obsługa sklepu nie uważa klientów za potencjalnych złodziei. – Nikogo nie chcemy urazić. Kiedy przy kasie okazuje się, że zamiast pięciu paczek z wędlinami klient wykłada na taśmę cztery, a piątą ma w torbie, nasze pracownice uznają to za zwykłą pomyłkę czy roztargnienie klienta. Gdy zapłaci, jest po sprawie – tłumaczy Gorakalwaria.net.
Ale czasem wiara w ludzi zostaje mocno nadwyrężana. Kierowniczka sklepu przy Pijarskiej opowiada nam o przyłapaniu na kradzieży jednej ze stałych klientek - zawsze eleganckiej, zadbanej pani pedagog. Albo bardzo miłych emerytek, które zwracały się do ekspedientek nie inaczej niż „kochanieńka”. Wśród ujętych na gorącym uczynku bywają też znajomi i sąsiedzi pracowników. – Z biedy ludzie nie kradną – mówi gorzko nasza rozmówczyni. Tak samo uważa Jacek Gliński: Aż dziw bierze czasem, kto próbuje wynieść coś ze sklepu – zauważa.
(pc) KSW. - 21 lipca '10r. 11:31
Cytat "Ja!!! Złodziej!!! Czy takie ma być traktowanie wszystkich mieszkańców robiących zakupy w tych marketach. Przecież dzięki nam oni się utrzymują. Czy rzeczywiście mamy pójść wszyscy gęsiego do Biedronki?"
Nie wiem o co tyle szumu. Najwiecej chalasu robią chyba ci którym wprowadzony w temacie sposób zabezpieczania się przed kradzieżą pokrzyżował plany.. W Vivo pijarska robimy zakupy codziennie, miła obsługa duży wybór towaru, świeży ( przynajmniej tak nam sie wydaje mam nadzieje:))) a czy pani napisze na kartecce ile wziąłem produktów z miesnego, nic mi do tego. Jak by mi napisała wiecej niz wziąłem to mamy problem a jak jest zgdone ze stanem faktycznym to mi to wisi kalafiorem.
Proponuję Pani Autorce sygnału aby poszła robic zakupy do biedronki póki jeszcze tam nie wprowadzili inwigilacji:D, i poki co można co nieco jeszcze wynieść.
ale co? - 22 lipca '10r. 20:14
Najlepszy sklep w GK? VIVO (stary młyn) zawsze mila obsługa i swieze produkty! Wiadomo nawet najlepszym zdarzaja sie bledy i potkniecia!
W sklepie:
MAX-malo klijentow i jeszcze do tego zawsze te nie mile baby obserwuja tak chamsko ze to strasznie krepuje! Jak sie tylko wejdzie to odrazu jakies nie zadowolone i ... szkoda gadac!
Nocny k/MAX-troszke nie swieze produkty nawet chipsy! Ale to jest sklep ktory zabrabia w nocy! Zawsze gdy zabrakni jest gdzie kupic %%%%!
Eden- rzadko odwiedzam ale jest czysto i czasami tez za bardzo obserwują ludzi!
GA-GA- sklep w miarę ale nie mile panie ekspedientki!
Uważam ze autorka tego artykułu to <cenzura>!
Tomice - 22 lipca '10r. 21:59
Zaskakujące, w wielu sklepach są zabezpieczenia przed złodziejami, jak nie spinki magnetyczne, to wkładki, naklejki itp. Idąc do Auchan, H&M itp zawsze sprzedawca zdejmuje zabezpieczenie przed kradzieżą a tutaj tylko numerek napiszą i wielkie halo. Cieszcie się że bramek wam jeszcze nie pozakładali.
Szanowna Pani, dla Pani polecam sklepy bez samoobsługi tam nie wymagane są zabezpieczenia.
Ogólnie brzydzę się kradzieży i każda forma zabezpieczeń jest dobra przed takimi oszustami. Jedyne czego nie toleruje to namolnych ochroniarzy pragnących dokonać rewizji - to traktuje jako chamstwo.
wkwn - 25 stycznia '11r. 16:27
Sklep mięsny Grażka.
Nie mają podanych cen za towar.
Naliczają po uważaniu.
Na paragonie:
-mięso
-mięso
-mięso
itd.
Nie wiadomo: co, ile i po ile.
Może by jakieś służby się tym zajęły.
W lecie sprzedawali śmierdzące kości.
Gdzie był wtedy Sanepid ?