14 listopada '11r.
Marzenia o chwili odpoczynku nad rzekami Babilonu nie miały szansy na spełnienie podczas sobotniego występu grupy Sheyla Bonnick’s Boney M.
Ponad setka gości przybyła tego wieczoru do Klubu 35+ w Pęcławiu, ale tylko część z nich mogła narzekać, że przepłaciła. Konkretnie ci, którzy zdecydowali się na wykupienie droższych miejsc siedzących, a którym Sheyla Bonnick nie pozostawiła wyboru, mówiąc po angielsku: Naszych koncertów nie można słuchać na siedząco, dlatego proszę wszystkich o powstanie i przyłączenie się do zabawy!
Daddy Cool
Koncert przyciągnął uwagę przede wszystkim mieszkańców gminy Góra Kalwaria oraz okolicznych, jak również miłośników muzyki Boney M. z Warszawy, Opola i Gdańska. Zanim jednak Sheyla, Mark, Jacqueline i Francesca dostali szansę na porwanie publiczności do tańca, organizatorzy musieli uporać się z niespodziewanym brakiem energii elektrycznej na scenie. Chociaż zawsze można ratować się występem a capella, w przypadku zespołu wykonującego utwory disco z półplaybacku nie miałoby to większego sensu. Na szczęście przez resztę wieczoru nie można już było narzekać na brak energii, przede wszystkim członków zespołu, którzy brawurowo wykonali najsłynniejsze przeboje, m.in. „Rivers of Babilon”, „Daddy Cool”, „Sunny”, „Ma Baker” oraz „No Woman No Cry” z repertuaru Boba Marleya.
Brown Girl in the Ring
Goście klubu, których przedział wiekowy wahał się od kilku lat do... setki, bez większych oporów reagowali na prośby zespołu o przyłączenie się do występu na scenie oraz zaprezentowanie swoich umiejętności tanecznych. Dokładnie tak, jak w tradycyjnej jamajskiej zabawie dla dzieci, której motyw wykorzystano w śpiewanym przez Boney M. hicie „Brown Girl in the Ring”.
W czasie występu Sheyla Bonnick wyraziła przywiązanie do polskiej publiczności oraz występów w naszym kraju, popierając tę deklarację zwrotami w języku polskim, z których pytanie „dobrze?” było powtarzanym najczęściej. Koncert zakończył się obowiązkowym bisowaniem oraz zaproszeniem do kontynuowania przygody z muzyką lat 70., tym razem z płyt winylowych, w górnej sali klubu. Mimo wyczerpującego fizycznie koncertu zespół Boney M. nie pogardził również tym zaproszeniem i dołączył do gości, ograniczając się już tylko do obserwowania tańczących ze swojej loży.
Sylwia Biczyk
Monika - 17 listopada '11r. 16:16
90zł i 150zł to dużo, ale biorąc pod uwagę fakt, jak kameralny był koncert, to nie są tak wielkie pieniądze. Za koncert dużej gwiazdy na stadionie płaci się minimum 250zł. Bilety do teatru po 80zł, do kina w Warszawie już około 25zł.Nie ma się zatem co dziwić. Nie byłam, ale słyszałam od kilku osób, że naprawę dobrze się bawili.